01 02 phoca_thumb_l_04

Msze święte w kaplicy


W dni powszednie
godz. 6.30
 
W niedzielę i uroczystości
godz. 10.00
 

...

Odwiedza nas 29 gości oraz 0 użytkowników.

Darmozjady

darm1Ktoś złośliwy powiedział kiedyś: „Nie sieją, nie żną, a społeczeństwo je utrzymuje”. I …miał rację.

Istnienie klasztorów klauzurowych nie ma nawet takiego znaczenia jak skrzypka i to z czasów kiedy nie było nagrań. On dawał wzruszenie, chwilowe, ale zostawiające ślad w sercach. A my? Siedzimy za murami, ludzie nie bardzo wiedzą co robimy - no, na pewno modlą się całymi dniami… Jaki to ma sens? Po co to komu potrzebne? To prawda, że zdarzają się cuda, wręcz dosłownie: uzdrowienie, poczęcie i szczęśliwe narodziny dziecka u pary której lekarze nie dawali na to szans, czyjeś nawrócenie… Ale informacje o tym mamy stosunkowo rzadko, i kto zagwarantuje, że to dzięki naszym modlitwom? Może to przypadek? Albo jakaś autosugestia tych ludzi? Po co takie marnowanie ludzi, energii, tylu możliwości? Bo za klauzurą nie siedzą nieudacznice. To są często osoby utalentowane w różnych dziedzinach. Czy nie lepiej byłoby pójść do katechizacji, do przedszkoli, szpitali, podjąć inne pożyteczne zajęcia? Społeczeństwo miałoby pożytek, my byśmy nie miały problemów z utrzymaniem. Byłoby mniej darmozjadów na tym świecie, a trochę więcej zadbanych dzieci, chorych,…

I choć to teraz bardzo niemodne (nie tylko zresztą teraz), to musimy jasno stwierdzić: z punktu widzenia tzw. użyteczności publicznej nasze życie właściwie nie ma sensu.

A ponieważ użyteczność jest teraz nie tylko modna, ale bardzo często jest jedynym obowiązującym kryterium, nie miałoby ono żadnego sensu. A jednak istniejemy… Po co? Może między innymi po to, żeby rodzić takie pytanie w sercach ludzkich? Żeby zakwestionować taki sposób myślenia w którym liczy się wyłącznie wymierna korzyść? Bo jaki sens ma zawieranie małżeństwa tylko dla dwóch pensji, łatwiejszego prowadzenia domu i przyjemności seksualnych? Rozsypie się to bardzo szybko. Może jest coś więcej co stanowi naprawdę nie tylko o sensie ludzkiego życia, ale też o jego trwałej, prawdziwej radości?

darm2Tyle mówi się, śpiewa i recytuje o miłości – że to ona jest najważniejsza. Tylko czy nie rozumiemy pod tym słowem egoistycznej korzyści, przyjemności, brania? Znów traktujemy ją użytecznie. Może dlatego jest to teraz tak wyświechtane słowo i tak wydaje się ona niemożliwa. Tymczasem to Bóg jest Miłością!!! Bóg który jest wielki, wszechwładny,…, jest zakochany w człowieku. To czego ta Miłość pragnie, to odpowiedzi miłości. To jest niesamowite, że Bóg pragnie bliskości z małym człowiekiem. I to wcale nie dopiero jak będzie doskonały. Teraz, cały czas, z każdym! Bo to jest natura miłości: On dał, daje Siebie, do końca, i pragnie wzajemnego oddania, na całego. Nie ofiar, nie ludzkich cierpień, nie wyrzeczeń, nawet nie modlitw. Tylko ciebie.

Bliskość z Bogiem – to jest właśnie najgłębszy sens naszego życia. Ale to nie pięknoduchostwo, same wzniosłe przeżycia. To jest związane z trudem, jak każda miłość. Najpierw potrzebna jest wiara, i to nie tylko w to że Bóg jest, ale wiara która jest doświadczeniem żywej Osoby większej od nas. Wiary, która Mu ufa, bo On pragnie mojego szczęścia i wie lepiej ode mnie gdzie je znaleźć. Wiary która jest pokorą.

To trud, radość i piękno poznawania Boga; to trud, radość i piękno odkrywania Jego odniesienia do mnie i do innych; to trud, radość i piękno poznawania siebie; to trud, radość i piękno bycia z innymi i dla innych; to trud, radość i piękno rozszerzania i otwierania swego serca, by dać się kochać Miłości i kochać Miłość. Tego nie osiąga się jednego dnia, jest to praca na całe życie. I nie osiąga się głównie własnym  wysiłkiem, ale jest to darem Boga, dziełem Jego miłości.

Wracając do użyteczności. Jednak ona jest i to duża, tylko tak bardzo niewymierna, niewyliczalna i niewidoczna. Taka miłość, która jest z Boga nie może zamknąć się w murach, rozlewa się po świecie. Również w postaci modlitw za ludzi, którzy dzięki niej stają się nam jeszcze bliżsi…

Books!