01 02 phoca_thumb_l_04

Msze święte w kaplicy


W dni powszednie
godz. 6.30
 
W niedzielę i uroczystości
godz. 10.00
 

...

Odwiedza nas 35 gości oraz 0 użytkowników.

Św. Klara

san clara

„Idź bezpiecznie, ponieważ masz dobrą eskortę na drogę. Idź, ponieważ Ten, który cię stworzył, uświęcił cię, kochał cię czułą miłością, zawsze troszczył się o ciebie, jak matka o swego syna. A Ty, Panie, bądź błogosławiony za to, żeś mnie stworzył.” (Legenda o św. Klarze 30, 46) High live?

Tak, Klara znaczy Jasna i imię to nie jest przypadkowe ani jego interpretacja naciągana. Jeszcze przed jej narodzeniem, matka modliła się o szczęśliwy poród Usłyszała wtedy głos z krzyża: „kobieto, nie bój się, bo urodzisz światło, które zajaśnieje jaśniej od słońca”. To był powód nadania dziecku tego właśnie imienia. Ale wielu byłoby zaskoczonych, znając życie św. Klary, twierdzeniem, że było to życie szczęśliwe.

Wychowała się w rodzinie szlacheckiej, bogatej i bardzo pobożnej. Otrzymała staranne wychowanie i dobre wykształcenie. Już we wczesnej młodości zapragnęła poświęcić swe życie Bogu. Nie wiedziała tylko jak. Kiedy usłyszała o życiu św. Franciszka oraz jego nauki, wiedziała, że to życie tym duchem jest jej pragnieniem. Ale by je zrealizować musiała uciec z domu. Niemożliwe było otrzymanie zgody rodziców naprowadzenie życia w ubóstwie, niepewności, bez zaszczytów, jakie nieść mogła choćby funkcja opatki w którymś z istniejących wówczas klasztorów benedyktyńskich. Kiedy już zamieszkała z siostrami które do niej dołączyły w klasztorku św. Damiana pod Asyżem, musiała właściwie całe życie zmagać się z niezrozumieniem ze strony władz kościelnych, mimo ogromnego podziwu, szacunku i zaufania jakim ją darzyli biskupi i sam papież. Nie do pomyślenia było, żeby siostry klauzurowe żyły bez zabezpieczenia materialnego, jakie dawały majątki ziemskie. Narzucano jej różne ustawy regulujące życie sióstr, żadne nie odpowiadały jej ideałowi, choć wyraźnie Stolicy Apostolskiej zależało na tym, by ją zadowolić. Dopiero dwa dni przed śmiercią otrzymała zatwierdzenie ułożonej przez siebie Reguły. Nawet nie wszystkie siostry rozumiały do końca jej ideał. Przez niemal 20 lat była obłożnie chora, obolała. Przeżyła napad Saracenów na klasztor. Cudem siostry zostały ocalone. A codzienne życie to nie była sielanka. Wyposażenie klasztoru było ubogie, niewygodne, czasem brakowało nawet jedzenia… Życie w klauzurze, w tym samym kobiecym środowisku też łatwe nie było. A jednak… Gdzie kryła się tajemnica jej szczęścia? Klara zdecydowała się na taki rodzaj życia nie przeciwko sobie, przeciwko komuś czy czemuś, nie po to by uciec od świata i jego trosk. Doświadczyła miłości Boga i na nią chciała całą sobą odpowiedzieć. Poznała Boga, który objawił się we Wcieleniu, poznawała Go coraz bardziej przez Ewangelię. To rodziło w niej świadomość jak bardzo Bogu zależy na człowieku, jak bardzo pragnie bliskości z nim. I jak bardzo objawił nam prawdę o nas samych: gdzie jest prawdziwe szczęście. Nie w tym co przemija, nie w wygodach, ale w miłości, którą jest On sam. Klauzura była dla niej przestrzenią przebywania z Nim, czasem zbliżania się do Niego, a przez Niego też do ludzi, świata. Klara odkryła wartość prostego życia, nie tylko materialnie, ale też w relacjach. Powiedzielibyśmy: ludzkiego życia z innymi i wśród wszystkich stworzeń. To zjednoczenie z Bogiem niczego w niej nie niwelowało z ludzkiej, kobiecej natury, ale prowadziło do jej pełni. Klara nie musiała niczego w sobie się bać, bo Bóg stał się człowiekiem i nas odkupił i w bliskości z Nim my też stajemy się coraz bardziej ludźmi. Stąd płynęło jej szczęście i jej bezgraniczna wdzięczność i uwielbienie dla Boga. To dlatego była radosna, promienna bez egzaltacji, łagodna, dobra, wyrozumiała i wymagająca. I dlatego była pewna, że będzie zbawiona: Ne dlatego, że widziała swą doskonałość, ale ponieważ do głębi przekonała się, że ludzka natura nie może żyć bez Boga, a Bóg pragnie bliskości człowieka. Dlatego jej ostatnia droga była bezpieczna, dlatego widziała orszak który wyszedł jej na spotkanie. I dlatego już na pogrzebie papież chciał ją kanonizować. Dokonało się to dwa lata po jej śmierci, po normalnym procesie kanonizacyjnym, na szczęście, bo dzięki temu mamy wiarygodne świadectwa ludzi którzy z nią żyli.

Books!